Mając dużo wolnego czasu w sobotę postanowiłam pójść na długi spacer przez Mińsk, nie kierując się na znane miejsca (chociaż na liście była nowa biblioteka), lecz po prostu żeby zobaczyć jak wygląda normalne życie w Mińsku.
Spędziłam na spacerze cały dzień, wyczerpałam dwa komplety akumulatorków i jeden baterii oraz zrobiłam ponad tysiąc zdjęć. Jednocześnie miejsca, w których byłam nie są specjalnie znane wikipedii, więc będę o nich opowiadać głównie obrazem.
Kiedy wychodziłam w stronę w Biblioteki postanowiłam nie iść jak zawsze w dół ulicy, tylko w górę. Jako pierwsze powstało z tej okazji zdjęcie budynku, w którym mieści się hostel, w którym mieszkam (który zajmuje tylko jedną klatkę schodową od zachodniej strony, pozostała część budynku to mieszkania).
Spędziłam na spacerze cały dzień, wyczerpałam dwa komplety akumulatorków i jeden baterii oraz zrobiłam ponad tysiąc zdjęć. Jednocześnie miejsca, w których byłam nie są specjalnie znane wikipedii, więc będę o nich opowiadać głównie obrazem.
Kiedy wychodziłam w stronę w Biblioteki postanowiłam nie iść jak zawsze w dół ulicy, tylko w górę. Jako pierwsze powstało z tej okazji zdjęcie budynku, w którym mieści się hostel, w którym mieszkam (który zajmuje tylko jedną klatkę schodową od zachodniej strony, pozostała część budynku to mieszkania).
Zaskoczyła mnie pustka w dalszej części ulicy. Nie ma tam drzew, część budynków jest dopiero budowana.
Kiedy przeszłam na równoległą ulicę, zdziwiłam się jeszcze bardziej. Jak już wcześniej wspominałam, czytając o Mińsku przed wyjazdem, jechałam przeświadczona, że to miasto tylko i wyłącznie blokowisk. Okazuje się jednak, że niskie budynki występują tu znacznie częściej iż sądziłam.
Jak zwykle pozaglądałam ludziom w balkony, przy okazji znajdując złotą rybkę.
A to już budynki, których powstawanie widziałam kiedyś na zdjęciach. Na dole okrągłego budynku mieści się kinokawiarnia (do której zapomniałam zajść...), a z drugiej strony salon mebli Black-Red-White.
Kiedy doszłam do granic parku Sewastopolskiego okazało się, że chatek w okolicy jest więcej.
Spotkałam też pana, który chyba nie ma w domu lustra, bo koniecznie chciał, żeby zrobić mu zdjęcie.
A to już Sliapianskaja vodnaja sistema. Byłoby pięknie, gdyby tylko woda była trochę czystsza...
I punkt, który postawiłam sobie za cel wyjścia. Nowy budynek Biblioteki Narodowej Białorusi. Moim zdaniem nic ciekawego, ale miejsce jest lansowane na nowe centrum Mińska (chociaż leży na obrzeżach).
Dużo ciekawsze widoki znalazłam za biblioteką. Miejsce jest popularne wśród młodych par, które z całymi rodzinami (taki tu jest zwyczaj) przyjeżdżają na sesję zdjęciową. W momencie, kiedy tam spacerowałam, spotkałam 3 takie rodziny.
Na blokach po drugiej stronie ulicy można za to obejrzeć takie mozaiki:
W tym momencie miałam ochotę wrócić już do hostelu, ale w metrze trafiłam na mapę okolicy z zaznaczonymi ważnymi punktami. Wtedy wiedziałam już, że muszę wrócić obejrzeć drewnianą cerkiew, obok której obecnie budowana jest kolejna. Trafiłam akurat na koniec obrzędu chrztu, więc przy okazji zdjęcie rodziny.
Stamtąd już tylko parę kroków na największy cmentarz w Mińska, o którym piszę oddzielnie.
A to już Sliapianskaja vodnaja sistema. Byłoby pięknie, gdyby tylko woda była trochę czystsza...
I punkt, który postawiłam sobie za cel wyjścia. Nowy budynek Biblioteki Narodowej Białorusi. Moim zdaniem nic ciekawego, ale miejsce jest lansowane na nowe centrum Mińska (chociaż leży na obrzeżach).
Dużo ciekawsze widoki znalazłam za biblioteką. Miejsce jest popularne wśród młodych par, które z całymi rodzinami (taki tu jest zwyczaj) przyjeżdżają na sesję zdjęciową. W momencie, kiedy tam spacerowałam, spotkałam 3 takie rodziny.
Na blokach po drugiej stronie ulicy można za to obejrzeć takie mozaiki:
W tym momencie miałam ochotę wrócić już do hostelu, ale w metrze trafiłam na mapę okolicy z zaznaczonymi ważnymi punktami. Wtedy wiedziałam już, że muszę wrócić obejrzeć drewnianą cerkiew, obok której obecnie budowana jest kolejna. Trafiłam akurat na koniec obrzędu chrztu, więc przy okazji zdjęcie rodziny.
Stamtąd już tylko parę kroków na największy cmentarz w Mińska, o którym piszę oddzielnie.













Chyba określenie "nic ciekawego" niezbyt pasuje do budynku o takiej bryle, szczególnie jeśli pamiętamy jak wygląda nasza Biblioteka Narodowa (oczywiście my, Polacy, jako konserwatywni tradycjonaliści wolimy naszą :)) Mi oczywiście najbardziej podoba się cerkiew. Chociaż, rzecz jasna, w Beskidzie są piękniejsze :) Obiecaj, że wrócisz w końcu z tego Mińska, bo czytając Twoje wpisy, zaczynam się obawiać, że miasto Cię uwiodło i zostaniesz tam na zawsze :)
OdpowiedzUsuńMiasto mnie uwiodło zdecydowanie i ostatecznie, ale na relację z tego uwodzenia musisz poczekać jeszcze kilka dni :) Jest tego warta, zapewniam!
OdpowiedzUsuń