piątek, 27 lipca 2012

Dzień 10.

Dzień zaczął się od pięknego słonecznego poranka.

Ten chodnik przebiega obok drogi, która ma dwa pasy w każdym kierunku i tory tramwajowe na środku (bez wysepek na przystankach!!!). I wciąż znaleziono miejsce na drzewa.

Tym razem Egor zdecydował się pójść ze mną na lunch bez Kasi, wybraliśmy się do Lido. Ponieważ byłam tam dzień wcześniej z Jurą, wiedziałam, gdzie co znaleźć. Szok Egora nie do opisania ;)
Wzięłam smażone kartofle z sałatką oraz kolorowy (i drogi) przecier owocowy.
Egor jadł z kartofle z chlebem (czego niestety nie uchwyciłam na zdjęciu). Mało się nie zadławiłam ze śmiechu, kiedy zobaczyłam to pierwszy raz. Nie żeby to samo w sobie było aż tak śmieszne, raczej fakt, że mama będzie mogła powiedzieć "A nie mówiłam" :D
Okazało się, że jednak nie najadałam się wystarczająco i niedługo potem poszłam z Kasią do sklepu, gdzie odkryłam syrok. Jedna z najfajniejszych rzeczy tu - batoniki z twarogu! Wyglądają tak:
Ten górny z galaretką szczególnie przypadł mi do gustu.
Na wieczór byłam umówiona z Jurą i Paulem na piwo, Kasia obiecała, że dołączy do nas po swoich lekcjach tańca. Zanudzili nas swoimi rozmowami o programowaniu i polityce, więc uciekłyśmy od nich. Dzięki temu obejrzałam ogień na Placu Zwycięstwa. Tak, on tam naprawdę płonie!


W knajpie o uroczej nazwie "Drożdże" wypiłam kolejne piwo uznawane za lokalne - Złotego Bażanta. Zdecydowanie jedno z lepszych piw jakie piłam, ale przecież nie białoruskie...
Najbardziej urokliwy był widok z okna - na Czerwony Kościół. No i napis nad barem "Women - no shirt, free service". Niestety nie zdecydowałyśmy się spróbować ;)

4 komentarze:

  1. Skoro przy torach tramwajowych nie ma wysepek, to czy ludzie wsiadają prostu z jezdni i na nią wysiadają? W latach osiemdziesiątych w Warszawie zdarzały się takie przystanki, ale bardzo ich nie lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, takie. Do dziś taki jest przy Starówce, z tym, że Mińsku przed każdym przystankiem jest mnóstwo progów zwalniających i samochody tam nie pędzą.

    OdpowiedzUsuń
  3. A co to jest na prawym górnym zdjęciu pod syrkami?

    OdpowiedzUsuń
  4. Hym, dokładnie to sama nie wiem. Przejście podziemne pod tym wielkim obeliskiem, chyba udaje, że płonie.

    OdpowiedzUsuń